wtorek, 20 listopada 2012

Wielki żuk :)


Co za akcja, co za walka...
Mama wzywa z rana Marka
i już zwierza się w sekrecie
iż słyszała, że w powiecie
jest inwazja wielka żuków!
Marek słucha, dłubie w uchu
stuka palcem, podryguje,
wielki zapał w sobie czuje
by na koniec postanowić:
Czas z żukami się rozprawić!
Więc się każe mamie schować
bo dziś wszystkie zagazować
chce robale w okolicy.

Mama maskę ze spódnicy
sobie sprytnie wymyśliła
(spray na żuka - wielka siła)
i przygląda się jak synek
utknął w kuchni jak rodzynek.
A Marucha już szaleje
śmierć aerozolem sieje
i zamyka drzwi kuchenki
słysząc w głowie żuków jęki...


Następnego dnia o świcie
czas sprawdzić czy należycie
dezynsekcja przebiegała...
Patrzą...Jest istota mała
co na środku kuchni leży.
Jedna! Nikt oczom nie wierzy.
Bo kto słyszał by dla sztuki
takie czynić banialuki...
:D

























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz