To dopiero dla mnie gratka:
szykuje się Marka matka!
(Oj, mamusia, co ja plotę
wybacz Marku tę głupotę!)
(Oj, mamusia, co ja plotę
wybacz Marku tę głupotę!)
Więc... Mamusia się szykuje:
serwetki z szafy wyjmuje,
talerzyki lśnią czystością,
wszystko pachnie już świeżością...
serwetki z szafy wyjmuje,
talerzyki lśnią czystością,
wszystko pachnie już świeżością...
Stół dwa razy wnet rozstawia!
(To serdeczność jej tak sprawiaże bez stołu nakrytego
nie potrafi już niczego)
A na stole pączków stosy,
sernik, strucle, kabanosy (?)...
To doprawdy jak dla wojska!
Atmosfera taka swojska...
sernik, strucle, kabanosy (?)...
To doprawdy jak dla wojska!
Atmosfera taka swojska...
A i temat też gotowy:
Czemu tu czerwone krowy,
kiedy czarne w całym kraju?
I już tatuś baju baju...
I już tatuś baju baju...
bo kawusia jak siekiera
zaparzona w rączkach własnych
Marka - z łyżek dwóch kopiastych!
Tak to leci wesolutko...
Lecz czas zamknąć dzióbek kłódką
i się przestać czuć jak córka...
Przydałaby się powtórka ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz